Suicide Squad: Hell to Pay (2018) - Recenzja bez spoilerów - The Happy Android

Drużyna samobójców była praktycznie nieznaną grupą, dopóki Warner nie zdecydował się postawić na nich w kinach w 2016 roku. Od tego czasu widzieliśmy nowe kolekcje komiksów, gadżety w kaskach i wszelkiego rodzaju próby zdobycia drużyny nawet w zupie. W najnowszej premierze animowanej DC w roli głównej występuje grupa antybohaterów. Czy tym razem uda im się to nam przekazać?

Suicide Squad: Hell to Pay powtarza tę samą formułę, co przy poprzednich okazjach: Amanda Waller rekrutuje grupę złoczyńców i pod groźbą zmusza ich do pracy dla niej w bardzo niebezpiecznej misji i wątpliwej moralności. Ta sama stara historia, ale tym razem z nowymi trzeciorzędnymi złoczyńcami, których dyżurny scenarzysta nie zawaha się wyeliminować w najokrutniejszy możliwy sposób, aby pokazać, że mamy do czynienia z bardzo fajnym i kiepskim filmem antybohaterowym.

A mówiąc o rzekomo złych postaciach, jest Harley Quinn , tak stereotypowa jak zawsze iz tym prostym humorem, który wydaje się doprowadzać wszystkich do szaleństwa. Ale hej, nie wszystko jest złe w tym filmie. Przynajmniej obsada złoczyńców, z którymi musi się zmierzyć drużyna, jest dość interesująca. Mamy tam przeprojektowane przez Granta Morrisona profesora Pyga , Killer Frost i Silver Banshee , które wcale nie są złe, a nawet wyglądy Reverse Flash i Vandal Savage, które zawsze dodają trochę soli do sprawy.

Film fabularny jest pełen całkiem zabawnych dowcipów, ale często po prostu śmiejesz się z tego, jak żałosne są one. Na początku filmu jest scena, w której Suicide Squad infiltruje męski klub ze striptizem, a jeden z bohaterów dosłownie zauważa: „ Spójrz na kule bilardowe ”. Nie mogłem powstrzymać się od przypomnienia sobie żartu, że „ Przepraszam pani, czy kule bilardowe mają włosy?”, „Nie”, „Co masz na myśli? Hej, bilard! Chodź i pokaż kulki tej pani! ”.

Okazuje się, że Doctor Destiny był striptizerką i musieli go przesłuchać (?). Następnie widzimy również zbliżenie zadrapania jajka od faceta w bieliźnie. Nie dowiedziałeś się jeszcze, że to film niepoprawny politycznie? Dobrze, że. Drapanie jaj.

W końcu odnajdujemy typowe zdrady i zemstę oraz bohaterów pracujących jako drużyna, aby pokonać wroga. Oczywiście wszystko to jest usiane zgonami, więc pokazuje, że sprawa jest poważna. W każdym razie, każdy pełnometrażowy film animowany DC idzie na swój własny bal i nie ma tu żadnej ciągłości, więc idź w morze.

Krótko mówiąc, całkiem fajny film do spędzania czasu, ale niewiele więcej. Nie ma to nic wspólnego z innymi, znacznie bardziej dojrzałymi i ciekawymi produkcjami animacji, jak „ Batman: Year One ”, „ Batman: The Return of the Dark Knight ” czy z żadną z klasycznych produkcji Bruce'a Timma.

Czy masz zainstalowany Telegram ? Otrzymuj najlepsze wiadomości każdego dnia na naszym kanale . Lub, jeśli wolisz, dowiedz się wszystkiego z naszej strony na Facebooku .